chyba trzeba mi tylek ruszyc i porzadnie wziac sie do roboty.

moj aparat sie zakurzyl co mnie wkurza. zdjecia odkurzam ostatnio. czyli wiosenne porzadki.tylko co z tego bedzie tego nikt nie wie. jednak podrozniczy i przesuwajacy-mnie-w-czasie-i-przestrzeni- tryb zycia nie wplywa zbyt pozytywnie na moja prace tworcza… tu patrz kwestia kurzu i mojego wkurzenia. eh. no nic. chyba leniem jestem bo innego wytlumaczenia nie znajduje. brak motywacji? pff. sama juz nie wiem. ktos by mnie kompnal porzadnie w dupsko zebym pracowac zaczela i sie troche zainteresowala na powaznie tym co uwielbiam (-lam?) robic…no nie popadajmy w przesade uwielbiam (czas terazniejszy!)…no to tego. to w takim razie jak juz sie oficjalnie przyznalam to ide. ide poodkurzac dalej…


0 Responses to “hell of a time.”